Jesteś tutaj:

Główna treść strony

W ostatnią niedzielę września, jak co roku, rzesze mieszkańców zgromadziły się w Budach Zosinych przy mogiłach poległych żołnierzy, którzy brali udział w bitwie jaktorowskiej.

Data: 05.10.2018 r., godz. 12.00   262
.
W uroczystości wzięli udział przede wszystkim weterani tamtych wydarzeń, ale także przedstawiciele władz Światowego Związku Żołnierzy AK – kapitan Janusz Orsik, Antonina Komorowska i porucznik Piotr Kosowicz, prezes zarządu Środowiska "Grupy Kampinos" AK

Marcin Biegas, przedstawiciele władz samorządowych: wicemarszałek województwa mazowieckiego Wiesław Raboszu, starosta grodziski Marek Wieżbicki, wójt Jaktorowa Maciej Śliwerski, burmistrz Grodziska Mazowieckiego Grzegorz Benedykciński, wójt Żabiej Woli Halina Wawruch oraz wójt Baranowa Andrzej Kolek.

Polową mszę świętą koncelebrował m.in. ks. dr Andrzej Luter. Nabożeństwo uświetnili swoim występem Wiesław Bednarek, orkiestra OSP z Międzyborowa oraz chór z Zespołu Szkół Publicznych w Międzyborowie i Jaktorowie. Wspaniała oprawa muzyczna podkreśliła atmosferę, która skłaniała do zadumy i refleksji.

Po nabożeństwie odbyły się przemówienia okolicznościowe, apel poległych, złożono kwiaty, wieńce i znicze pod pomnikiem.
Duże wrażenie na zebranych zrobiła inscenizacja fragmentu bitwy z 1944 r. Tym razem zgromadzeni patrzyli, jak w wyniku starcia polsko-niemieckiego doszło do podpalenia budynku. Przez chwilę ogniem zajęła się nawet stojąca nieopodal brzoza. Nad bezpieczeństwem cały czas czuwali strażacy.

Nie lada atrakcją dla młodszego, a zwłaszcza najmłodszego pokolenia była możliwość wejścia do czołgu albo na czołg, z czego ochoczo korzystano. Na chętnych czekała gorąca grochówka, dzięki niej można było również nabrać sił przed wspólnym śpiewaniem. „Warszawo ma”, „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę”, „Rozszumiały się wierzby płaczące” to tylko niektóre z utworów, które głośno rozbrzmiewały nieopodal cmentarza wojenny w Budach Zosinych.

Tego dnia nie zabrakło jednak gorzkich słów. Poddano w wątpliwość czy poległym i weteranom oddaje się należny szacunek, zwrócono uwagę, że to już drugi rok z rzędu, kiedy nie ma salwy honorowej. Postawiono także pytanie czy godzi się w ostatnich dniach życia od ludzi, którzy walczyli z bronią w ręku żądać tłumaczeń, dlaczego postąpili tak a nie inaczej? Niezależnie od tego trzeba przyznać, że lokalne władze i mieszkańcy stoją na wysokości zadania - każdego roku gromadzą się coraz liczniej – starsi i młodsi, całe rodziny z maluchami, żeby pokazać, że pamiętają i przekazać historię o tragicznych wydarzeniach następnym pokoleniom. Tegoroczne uroczystości zgromadziły kilka tysięcy osób.



Fundusze Europejskie